Kokoszki – lager
Kokoszki – lager
Obóz koncentracyjny, filia obozu sztutowskiego, znajdował się naprzeciw dworca kolejowego. Więźniowie mieszkali w barakach z płaskim dachem. Teren obozu otaczało ogrodzenie z drutu kolczastego, zaś na rogach stały wieże drewniane strażnicze. Więźniów przebywało tu od tysiąca do dwóch tysięcy. Był to obóz tzw. przejściowy, w którym więźniowie przebywali czasowo. Nie było kontaktu więźniów z miejscową ludnością. Więźniów dowożono do Gdańska z Kokoszek pociągiem przez Wrzeszcz i Brętowo.
Informacje te podał Stanisław Patoła, który w czasie okupacji woził węgiel wozem konnym, lub – zimą – saniami z Kokoszek do cegielni w Bysewie. Więcej szczegółów na temat tego obozu znajduje się w książce Józefy Kraśnickiej pt. Zanim gdańskie Wyżyny wróciły do Polski
W połowie 1942 roku Niemcy założyli filię Stutthofu w Kokoszkach. Obóz nosił nazwę SS-Ausenkommando Danzig Burggraben i mieścił się w wydzielonych barakach obozu jenieckiego Stallag XXA. Przebywało tu jednocześnie około 1500 więźniów Stutthofu , w większości Zydów, ale byli w nim także Polacy, Włosi , Rosjanie, Niemcy. Zatrudniano ich w gdańskiej stoczni Schichau , a i w Nowym Porcie dokąd dowożono ich specjalnym pociągiem. Praca tych więźniów była bardzo ciężka. Przeważnie pracowali przy budowie okrętów wojennych i łodzi podwodnych. W obozie panował głód. Wskutek bardzo złych warunków sanitarnych występowały choroby epidemiczne. W rezultacie powodowało to dużą śmiertelność wśród więźniów. Dziennie umierało tam po kilkanaście osób. Początkowo zmarłych w Burggraben chowano na Zaspie we Wrzeszczu, a później zakopywano w pobliżu obozu. 24 stycznia 1945 roku, w przeddzień ewakuacji, było w Kokoszkach 991 osób. Formalnie podobóz Danzig-Burggraben przestał istnieć 12 lutego 1945 roku, ale naprawdę przetrwał do 23 marca, kiedy został wyzwolony przez wojska radzieckie
W styczniu 1945 roku, gdy wojska sowieckie zbliżyły się do Gdańska rozpoczęto ewakuację lagru Stutthof oraz jego filii. Obóz w Kokoszkach jednak istniał nadal. Trafiła do niego Żydówka Liba Dieferbrun, którą po zasłabnięciu w czasie „Marszu śmierci” szczęśliwie, wraz z ośmioma chorymi Polkami przewieziono do Kokoszek. W Kokoszkach w tym czasie panował głód, brud, tyfus plamisty i brzuszny. Lekarz, więzień, Polak, pomagał chorym jak mógł, ale często był bezradny w tych warunkach. Bardzo chorych Niemcy wysyłali gdzieś „w stronę morza”, skąd już nie wracali. Śmiertelność była duża. Tymczasem zbliżał się front. Liba Diefenbrun vel Zofia Kwiatkowska doczekała w Kokoszkach wyzwolenia, które nastąpiło 23 marca. Przed tym jeszcze przeżyła bombardowanie, które nie oszczędziło obozu. W nocy z 20 na 21 marca bomba lotnicza spadła na barak sąsiadujący z kwaterą Liby i zabiła wszystkie znajdujące się w nim kobiety. Dzień później cała hitlerowska załoga obozu uciekła, a po południu zjawili się pierwsi radzieccy żołnierze.
SS- Ausenkommando Danzig Burggraben , czyli podobóz Stutthofu w Kokoszkach został wyzwolony 23 marca przez oddziały 108 dywizji 65 armii radzieckiej. Dowódca tej dywizji, generał Piotr Teremow w swoim pamiętniku z czasów wojny taki przedstawia obraz tego obozu w dniu wyzwolenia:
Oczom moim przedstawił się straszny widok. W lesie stało więcej niż dziesięć drewnianych baraków, ogrodzonych dwoma rzędami drutów kolczastych. Obok baraków były wykopane rowy długości dwustu metrów, głębokości cztery i szerokości trzy metry. Przeszło połowa tych rowów była napełniona trupami tych więźniów, ułożonych szeregami z właściwą dla Niemców starannością w wykorzystaniu miejsca – jeden szereg głowami w jedną stronę, następny w drugą. Leżało tam wiele tysięcy ludzi . Wraz z grupą oficerów obejrzałem baraki, w których poniewierali się ludzie , szkielety na wpół obnażonych ludzi. W większości były to kobiety w różnym wieku, lecz zrównane ze sobą przez mękę – wszystkie one stały się staruszkami o nieuczesanych , siwych włosach. Większość nie mogła się już ruszać. Śladów strawy w obozie nie stwierdzono. Ludzie ci to byli Polacy, Norwegowie, Duńczycy, Holendrzy, Francuzi, Rosjanie i przedstawiciele innych narodowości.”
I jeszcze inny fragment zapisu : „ Trupy, umierający ludzie i deski podłogi usłane były tłustymi wszami. Gdy się było przyjrzeć to na podłodze jakby kołysał się rozłożony muślin. Dla pozostających przy życiu więźniów zorganizowano natychmiastowa pomoc lekarską i sanitarną oraz dożywianie.
materiały pochodzą ze strony http://www.kokoszki.org





















